Archiv für Mai 2013

Jak kamie? w wod?

Sonntag, 26. Mai 2013

nakaz-zaplaty
W mojej praktyce zawodowej mam do czynienia z wieloma osobami. Klienci przynosz? zlecenia, wysy?aj? poczt?, wrzucaj? do skrzynki, przesy?aj? faksem b?d? mailem. Przy tak ró?norodnych formach kontaktu nie zawsze mam mo?liwo?? osobi?cie pobra? nale?no?ci za wykonane t?umaczenie.

Dlatego te? przy zleceniach poczt? lub mailem wysy?am rachunek za moj? us?ug? listem poleconym lub jako dokument PDF. Prawie zawsze takie za?atwienie sprawy funkcjonuje i rzadko musz? si? upomina? o nale?no??.

Jak wielkie by?o jednak moje zaskoczenie, gdy przed paroma tygodniami skonfrontowana zosta?am z do?? absurdaln? sytuacj?. Mi?y pan w ?rednim wieku przyszed? osobi?cie do mojego biura odda? dwa dokumenty do t?umaczenia. Chodzi?o o dwie kopie faksu. T?umaczenie potrzebowa? znajomy, który nie móg? sam przyj??.

Zawsze ciesz? si?, gdy mog? porozmawia? osobi?cie ze zleceniodawc?. Prosz? wtedy o napisanie adresu na który mam wystawi? rachunek i ustalam termin odbioru t?umaczenia. Ów tajemniczy pan nie móg? sobie przypomnie? adresu kolegi, poda? mi tylko swój numer telefonu, o który zawsze prosz? na wypadek, je?li z mojej strony mia?oby co? nie wypali?: komputer odmówi?by pos?usze?stwa, musia?abym nagle wyj??, albo na wypadek, je?libym si? rozchorowa?a. Nigdy nic nie wiadomo.

Po ustaleniu wszystkich szczegó?ów wzi??am si? do pracy. W ustalonym dniu odbioru klient si? nie zg?osi?, równie? tydzie? pó?niej. Zadzwoni?am wi?c pod numer, który poda? mi zleceniodawca, z pro?b?, aby przypomnia? znajomemu o odbiorze. Rozmowa by?a do?? ch?odna. Tydzie? pó?niej zadzwoni?am ponownie z wyja?nieniem, ?e je?li klient – znajomy zleceniodawcy – nie mo?e, b?d? nie chce odebra? t?umaczenia, powinien on sam, jako zleceniodawca zap?aci? za zamówion? i ju? wykonan? us?ug?. Po wys?uchaniu paru wyzwisk pod moim adresem ?mi?y? pan od?o?y? s?uchawk?. Super, pomy?la?am. Przypomnia?am sobie, ?e klient zamawia? u mnie pó? roku wcze?niej inne t?umaczenie i odnalaz?am w komputerze jego dane. Wys?a?am wi?c rachunek listem poleconym na znany mi adres. Po zap?acie chcia?am wys?a? t?umaczenie. Skutek mierny. List wróci? z powrotem. Klient albo si? wyprowadzi?, albo udawa? przed listonoszem, ?e ju? tam nie mieszka. Nauczka dla mnie na przysz?o??, je?li nie chce aby sytuacja si? powtórzy?a. Przy osobistym kontakcie musz? pobiera? pieni?dze za us?ug? jeszcze przed jej wykonaniem. Moja wiara w uczciwo?? klientów troch? zachwia?a si? w swoich fundamentach. Ach, zapomnia?am doda?: zleceniodawca nie poda? mi nowego adresu kolegi. Rzekomo przepad? on jak kamie? w wod?.